BLOCKCHAIN EWOLUCJA CZY REWOLUCJA?

By in
BLOCKCHAIN EWOLUCJA CZY REWOLUCJA?
Blockchain - mindmap

Każdy pewnie słyszał o blockchain i pewnie każdemu się wydaje, że wie. Jakieś tam transakcje zapisywane w blokach jedna po drugim. Wielkie halo, po co to w ogóle potrzebne?

No właśnie komu jest to potrzebne?

Co to jest blockchain i do czego służy

W Internetach można przeczytać wiele surowych opisów, trochę „achów i ochów” ale powiedzmy sobie szczerze, mało z tego może zrozumieć. Ja widzę w otoczeniu, że w stosunku do blockchain klaruję się dwie postawy: „nie mój temat, nie interesuje mnie to” lub „jakaś wydmuszka, za rok nikt nie będzie o tym pamiętał”.

Dla pełności opisu przytoczę definicję z wikipedii:

„Blockchain lub łańcuch bloków[1] (czasem też łańcuch blokowy) – zdecentralizowana i rozproszona baza danych w modelu open source w sieci internetowej o architekturze peer-to-peer (P2P) bez centralnych komputerów i niemająca scentralizowanego miejsca przechowywania danych, służąca do księgowania poszczególnych transakcji, płatności lub zapisów księgowych[2] zakodowana za pomocą algorytmów kryptograficznych. W istocie blockchain to swoisty zdecentralizowany i rozproszony rejestr transakcji lub mówiąc inaczej jest to zdecentralizowana platforma transakcyjna w rozproszonej infrastrukturze sieciowej. Blockchain to publiczny i jawny rejestr do którego dostęp może uzyskać każdy”

Rozjaśniło się? Po co komu centralna baza danych o trudnym dostępie i niewielkiej wydajności? Miałem przyjemność uczestniczyć w kilku konferencjach poświęconych wykorzystaniu blockchain. Śmiało mogę powiedzieć, że ci co już twierdzą, że wykorzystują blockchain też nie wiedzą co to jest.

Np. wchodzi pan z firmy ABC i opowiada o swoim biznesie, coś z carsharingiem i że to w ogóle międzynarodowa zajebista firma. Po 15min opowiadania o różnych wyzwaniach informatycznych, generalnie totalne bzdety na końcu oznajmia, że w kwestii blockchain, to obserwują rynek i są gotowi. Ale na co gotowi? Potem jakiś pan od produkcji jakiś przemysłowych rozwiązań, też po promocji firmy opowiada, że myślą o blockchain’ie ale na razie planują na przeniesienie jakiś usług do…  chmury. Gdzieś indziej ktoś ma super pomysły w sektorze finansowym, że wrzucą coś do blockchain, zapomniał dodać po co, itp. itp. generalnie nie ma żadnego łał.

Generalnie jakieś słabe pogadanki o tym jak opowiedzieć coś o sobie i użyć słowa BLOCKCHAIN, bo wiecie, to takie modne, jak kiedyś gdy wykorzystanie słowa informatyka automatycznie pompowało akcje na giełdach.

Raporty o BLOCKCHAIN

Ok., w Internetach o blockchain jest mało, firmy na konferencjach ściemniają, ale są różne stowarzyszenia jak np. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji czy Fundacja Startup Poland, które opracowały raporty i mówią jak jest np.

  • Raport Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji – Blockchain w Polsce
  • Raport Fundacji Startup Poland – Blockchain compass 2018

Raport Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji – Blockchain w Polsce

Co mamy w tych raportach. No prawdę mówiąc porównywalne ogólniki i minimum konkretów np. w raporcie PIIT mamy taką rekomendację:

„Liderzy poszczególnych funkcji w firmach, takich jak informatyka, finanse, zasoby ludzkie i zaopatrzenie, a także decydenci w administracji publicznej powinni zaznajomić się z doświadczeniami pierwszych projektów pilotażowych i wdrożeniowych, aby ocenić przydatność technologii blockchain do własnych aplikacji i procesów.”

Przetłumaczę to na ludzkie: „szanowni Państwo, nie czytajcie dalej by gówno wiemy”.

Ale jest też cytat Harvard Business Review:

„Technologią, która najprawdopodobniej zmieni kolejną dekadę biznesu jest blockchain, a nie sieci społecznościowe, big data, chmura, robotyka, czy nawet sztuczna inteligencja”

W dalszej części raport opisuje możliwości wykorzystania blockchain do rozwiązań które można bez problemu zrealizować bez technologii/koncepcji blockchain.

Raport Fundacji Startup Poland – Blockchain compass 2018

Ten raport jest ciekawszy, jednak bardzo rozwlekły 108 stron tekstu, ładnie  przygotowanego ale bez jakieś jednej spinającej wizji, wyjaśniającej po co i o co chodzi. Ale polecam przeskanowanie tekstu, może być przydatny.

Jest mowa, o przełomie, o decentralizacji, o nowym podejściu do biznesu, do IT itp. Choć najwięcej przykładów opiera się na korzyści z decentralizowanej trwałej bazy danych. Czy to jest akurat największa korzyść, to szczerze wątpię.

W ogólnikach można wyłowić takie stwierdzenia:
Blockchain to nie tylko „nowa era Internetu”, ale przede wszystkim diametralne redefiniowanie procesów i relacji biznesowych. Ma on szansę rozwiązać problemy m.in. z obszarów obsługi klienta oraz tworzenia nowych produktów, a także wpłynąć pozytywnie na obniżenie kosztów i zwiększenie technologicznej przewagi konkurencyjnej.

Jednak z prezentowanych opisów wnioskuje coś co nie jest sprzeczne z dalszą częścią artykułu. Jeżeli do tego momentu dotarłeś to pozostań jeszcze chwilę teraz będzie ciekawiejJ

Tranzystory a Blockchain

Dziś każde dziecko wie, że bez tranzystorów nie było by smartfonów, czyli współczesne życie nie było by możliwe. Można powiedzieć, że odkrycie czegoś tak prostego jak tranzystor, czyli dwa złącza wykorzystujące efekt półprzewodnikowy doprowadziły do kompletnej rewolucji cywilizacyjnej.

Ale aby powstał tranzystor, to ktoś musiał wymyślić półprzewodniki. I owszem, tylko ktoś kto wymyślił półprzewodniki, nie miał zielonego pojęcie do czego wykorzystać zjawisko, że prąd może płynąć tylko w jedną stronę. Możliwe, że podobnie było z masą innych wynalazków, może nawet ten co wynalazł koło, nie miał pojęcia co z tym zrobić, rzucali tym, bawili się do czasu aż ktoś inny zrobił pierwszy wóz, co zmieniło zupełnie sposób życia ówczesnych ludzi. Może nie mieli jeszcze smartfonów ale mogli przemieszczać towary znacznie cięższe niż to co mogli udźwignąć na barkach.

Czyli można rzec, że rewolucje cywilizacyjne mogą powstawać z przełomowych odkryć, które na przełomowe nie wyglądają. Za to otwierają zupełnie nowe możliwości.

Jednak samo otwarcie nowych możliwości nie wystarczy, trzeba je dostrzec i chcieć wykorzystać.

Czy potrzebujemy rewolucji

Nie potrafię zdefiniować kiedy następuje zapotrzebowanie na rewolucję. Może wówczas, gdy ktoś chce zmienić ustalony porządek i wywrócić go do góry nogami (pewnie najczęściej tak jest), może też, gdy coś zaczyna wkurzać zbyt dużą grupę ludzi.

Uważam, że rewolucja cywilizacyjna zainicjowana przez IT jest konieczna. Wcale nie potrzebujemy żadnego przemysłu 4.0, cyfryzacji, digitalizacji, robotyzacji, transformacji cyfrowych czy innych modnych ostatnio bzdetów. Tak bzdetów, bo to się dzieje od dawna, tylko dziś ktoś to nazwał ale nie na tym polega zmiana.

Nie musimy się bardziej cyfryzować, żyjemy w świecie cyfrowym, jesteśmy już od tego uzależnieni. Już dziś człowiek nie musi o niczym wiedzieć, bo wszystko ma w telefonie, jutro nie będzie musiał szukać, bo telefon mu powie czego potrzebuje, co ma zjeść i gdzie, co kupić, gdzie pojechać na wakacje, gdzie pracować, zanim pomyśli, że tego potrzebuje.

Ale w tym całym cyfrowym świecie jak chcę przelać pieniądze, to muszę o to prosić bank, który to zwykle robi ale ja muszą go prosić. Drobiazg? Chodźmy dalej. Wymyśliłem jakąś nową usługę/towar/wartość chcę tym dowolnie zarządzić sprzedać komu chcę, mogę? NIE! Nie ważne czy wyhodowałem rzadkie marchewki czy chcę odsprzedać pozostałą energię w elektrycznym samochodzie Carlosowi z Portugalii, bo oni teraz mają jakiś peak i energia kosztuje majątek. No nie mogę!

W dzisiejszym świecie, przepływ towaru, wartości, usług jest ze wszystkich stron ograniczony. I o dziwo, jedne z najmocniejszych ograniczeń są w IT. Tu się po prostu nic nie da. Robienie biznesów o których wspomniałem wyżej, wymagało by masy integracji pomiędzy różnymi systemami w różnych państwach. TEGO DZIŚ SIĘ PO PROSTU NIE DA ZROBIĆ. Informatyka pełna jest przestarzałych rozwiązań, archaicznych systemów w których najmniejsze CR’ki kosztują majątek. Przeprowadzenie dowolnego projektu informatycznego, to prawie cud. Kreatywność jest skutecznie zblokowana.

Nowy świat IT, informatyka 5.0

A wyobraźmy sobie zupełnie nowy model funkcjonowania. Bez ograniczeń, tzn. pewne ograniczenia są zrozumiałe np.

  1. Fizyczne – nie mogę sprzedać marchewek komuś z kim nie ma komunikacji itp.
  2. Legislacyjne – pewnych rzeczy długo jeszcze nie będzie można, handel bronią, narkotykami itp.

Czyli, mam coś czego ktoś potrzebuje, to robimy transakcję zapisujemy ją w blockchain i tyle. Koniec. Reszta się już dzieje, samo, tj.

  1. Jeżeli transakcje jest opodatkowana, to państwo sobie podatek policzy i ściągnie, ja nic z tym nie muszę robić, niczego zgłaszać, wypisywać, itp.
  2. Bank który mnie obsługuje, śledzi moje transakcje i dokonuje przelewów, nie pytam o zgodę.
  3. Tak jak wybrany bank dokona transferu pieniężnego, tak inna wybrana firma zrealizuje inne prace związane z kontraktem (dostarczy prąd/marchewki itp.)

Zauważcie jedną najistotniejszą rzecz: nowe usługi nie wymagają potężnych inwestycji w IT, nikt nie musi się integrować. Wszystko jest w blockchain, wystarczy wziąć potrzebne dane i zrealizować. Do obsługi nowych biznesów, może nawet wystarczyć Excel.

Ta z pozoru niewielka zmiana oznacza absolutne otwarcie przepływu wartości/usług. Tak jak zbudowanie pierwszego wozu umożliwiło przepływ towarów, opracowanie tranzystora przepływ informacji, tak teraz  mamy właśnie przepływ dowolnych wartości.

Blockchain umożliwia zbudowanie prawdziwego rynku (albo powrót do niego), gdy wartość przepływa swobodnie od twórcy do konsumenta.

Podsumowanie

A teraz schodzimy na ziemie, czy to się może stać? Taki przepływ bez kontroli, np. w Europie, gdzie reguluje się krzywiznę banana czy pojemność spłuczki w kiblu? No nie, tu raczej nie… No chyba, że skostniałą i zablokowaną Europę ktoś będzie chciał wywrócić do góry nogami. Wiem, że brzmi nieco spiskowo. Ale takie są właśnie rewolucje, które jednak w europie zdarzają się dość często….

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *