Otoczeni przez idiotów - czyli studium komunikacji opartej o ExtendedDISC

By in
Otoczeni przez idiotów - czyli studium komunikacji opartej o ExtendedDISC

Finisz poniższej opisanej historii jest następujący: obie strony są zmęczone i potargane. Ten co chciał powiedzieć nie ma poczucia wysłuchania, ten co chciał wysłuchać, nie otrzymał potrzebnych mu informacji. Skończyli z poczuciem zmarnowanego czasu, choć przepłynęła pomiędzy nimi lawina informacji. Co się stało? Pewnie mają inne style komunikacji i zachowania. Wiadomo, na świecie są miliardy ludzi i każdy jest inny, więc nie wszyscy się dogadają.

A może jednak nie, może jest to całkiem proste. Zapraszam do wpisu.

Idę do szefa

Taka sytuacja. Idę zadowolony do swojego przełożonego. Szef jest generalnie OK., zauważa osiągnięcia w zespole, docenia, sam dużo z siebie daje. Mnie trochę nie docenia, ale tym razem to co innego. Zaprosił mnie aby pogadać o moim ostatnim zadaniu, z którego jestem dumny.

Jestem doskonale przygotowany, wszystko dwa razy sprawdziłem, w razie czego mam pod ręką wydrukowaną całą korespondencję oraz dodatkowe pisma. Zaczynam relację, chcę oddać kontekst, opowiadam do początku, co było wcześniej, co się wydarzyło później, sekwencja wydarzeń, kto z kim rozmawiał, co powiedziałem, co pomyślałem, jak zadziałałem. Przekazuję złożoność sytuacji, uzupełniam licznymi ciekawymi dygresjami, które jakże wspaniale uzupełniają całość obrazu. Obraz który rysuję jest monumentalny, pieczołowicie oddany jest każdy detal, wraz z emocjami jakie powinien budzić. Wspaniałe, wspaniałe.

Ale, ledwo rozpocząłem, ledwo skończyłem wprowadzenie a ten ewidentnie mnie nie słucha. To znaczy patrzy się, no może nie cały czas, bo zerka to na telefon, to w okno, to na ekran komputera. Kiwa głową, nie zadaje pytań, wyraźnie widzę obojętność, wyczuwam doskonale takie rzeczy. Zaczynam się lekko denerwować, więc nieświadomie przyśpieszam, mówię szybciej, chcę już to skończyć. No jest do dupy. Ewidentnie się na mnie uwziął, nie lubi mnie. Mam dowód, to co zrobiłem było konkretne, innych docenia za jakieś drobiazgi a mnie nawet nie chce wysłuchać. Ma to ewidentnie gdzieś. Ostatecznie mi przerwał, bo niby jakieś spotkanie mu się zaczęło. Nie no, drugi raz nie będę się starać, skoro ten frajer tak mnie ignoruje.

Przychodzi do mnie pracownik

A teraz to samo tylko z drugiej strony. Zapraszam swojego pracownika, wiem, że świetnie wywiązał się z ostatniego zadania i wyszło bardzo dobrze. Chcę się dowiedzieć, jak to było, wysłuchać, pochwalić, docenić i ustalić co dalej.

Wchodzi do gabinetu, najpierw chwilę na luzie opowiada o jakiś swoich prywatnych sprawach, jakaś chyba zabawna historia o jakieś Iwonie, której wujek na imieninach się upił i jakiemuś Krzyśkowi coś powiedział. Nie lubię tego, marnuje mój czas, nie wiem ani kim jest Iwona ani Krzysiek, Jacek i inne postacie z tego opowiadania. Zaczynam się męczyć. Ok. delikatnie z uśmiechem ucinam i kuruje do meritum.

Luz, pracownik z zadowoleniem opowiada, dokładnie opowiada. Robi obszerny i bardzo dokładny wstęp, wprowadza postacie, znam to, nie potrzebuję tej informacji, ale słucham. Ta rozmowa już trochę trwa i nadal nie wiem tego czego chcę się dowiedzieć. Opowieść się zagęszcza, umysł mój odpływa, nie potrafię tak długo się skupić na samych słowach nie zawierających informacji. Gdybym potrafił, to w końcu bym przeczytał Ulissesa Joyce’a. Staram się utrzymać umysł ale ciągle mi odpływa. Facet ewidentnie mnie nie potrzebuje, mówi sam dla siebie. Robi to coraz szybciej. Coraz więcej detali, wraca co chwilę do jakiś pominiętych drobiazgów i dopowiada, tracę orientację czasu, do tego dygresje do dygresji pogłębiają dezorientację. Jestem zmęczony, walczę aby tego nie okazywać. Czas ucieka, tyle jeszcze mam do zrobienia, już nie wiem o czym mówi, może już doszedł do meritum ale umysł mi się definitywnie zbuntował i się wyłączył, teraz generuje w wyobraźni losowe obrazy i ma mnie w dupie. Mój własny umysł. Nie pozostaje mi nic innego aby bezwładnie kiwać głową, to jeszcze kontroluję, taki uniwersalny znak, że się słucha. Oby tylko nie zadał żadnego pytania. Zauważam, że ktoś mnie wydzwania na spotkanie, jest ratunek. Przepraszam swojego pracownika, muszę kończyć. Chwalę i dziękuję za to co zrobił ale sam siebie słyszę jakie to nieszczere. Mam poczucie winy. Znowu facet zrobił coś fajnego i znowu nie udało mi się go docenić, naprawdę mi na tym zależy ale do jasnej cholery, po co on tyle mówi.

Style komunikacji

Czyli już wiemy są różne style komunikacji i bohaterzy powyższej historii mają chyba różne, ba oni nawet mają dokładnie przeciwne.

Otóż, według metody Extended DISC są tylko 4 style komunikacji.

Tak cztery, nie pięć, nie trzy a cztery i tylko cztery. Proste prawda? No dobra, nie takie proste, nie da się tego tak łatwo nauczyć, ale można bardzo sobie w tym pomóc.

Kolory komunikacji według Extended DISC
Kolory komunikacji według Extended DISC

Ach ta komunika c.d.

W powyższej historii pracownik prawdopodobnie ma kolor zielony, albo zielony dominujący z niebieskim uzupełniającym. Szef jest ewidentnie czerwony z uzupełnieniem koloru niebieskiego a może żółtego.

Czerwony szef, oczekuje konkretów, szybkich informacji, jego zdolność do skupienia jest bardzo krótka, praktycznie nie istnieje. Lawiruje w tysiącach spraw, sprawnie się przełącza i działa. Nastawiony jest na działanie w szczególności na tym co ma zrobić.

Zielony pracownik, jest dokładny, ostrożny, gdy za coś się zabiera musi to zrozumieć, robi to powoli ale dokładnie. Taki sam jest w komunikacji, dba aby jego słuchacz dostał wszystko co trzeba, wszystko co sam by potrzebował. Być może co sam chciałby usłyszeć.

Gdyby szef z pracownikiem znali swoje kolory, byli ich świadomi, to sytuacja mogła by wyglądać następująco.

Idę do szefa v.2

Mój szef jest czerwony, potrafi skupić się przez maks 5 min, mogę to przedłużyć jeżeli go jakoś zaangażuję, zapytam co myśli albo powiem co od niego oczekuję.

Zaczynam od tego co dla mnie jest najważniejsze, czyli jaki jest efekt. Podkreślam oczywiście swoją rolę ale też pytam czego oczekuje dalej. O dziwo sam się zapytał o kilka wcześniejszych detali. No tak, dla niego detali, dla mnie to były ważne sprawy, ależ tam się działo. No dobra, odpowiadam możliwie precyzyjnie, no może dodaje kilka swoich refleksji, może ten obraz nie będzie pełny ale niech kilka kawałków będzie precyzyjnie oddane, te na których mi szczególnie zależy.

Chwilę jeszcze rozmawiamy na luzie, na koniec opowiadam zabawną anegdotę z wesela, śmiejemy się. Było krótko, mam niedosyt, ale  zostałem zauważony, doceniony i mam plan działania co dalej. Tak można pracować.

Przychodzi do mnie pracownik v.2

Przychodzi do mnie pracownik aby pogadać o jego ostatnim zadaniu. Jest niezły ale strasznie drobiazgowy i straszna gaduła, ma zielony styl komunikacji. W dodatku bardzo wrażliwy na swoim punkcie. Musze uważać aby go czymś nie urazić np. choćby chwilowym brakiem zainteresowania.

O niech to szlag. Facet, zaczyna od meritum, no o to mi chodzi, na początku dostaję to czego potrzebuję. Jest konkretny, lekko podbarwia swoją rolę, ale takie jego prawo. Dopytuję o kilka elementów, które wiem, że są dla niego ważne a też mi brakuje. Odpowiada równie treściwie, trochę się rozwodzi ale w sumie jest to ciekawe. Mam poczucie, że ktoś szanuje mój czas, ja go szanuję jeszcze bardziej. Chce mi się działać.

No nie na koniec znowu opowiada te swoje anegdoty, w sumie to nawet było całkiem śmieszne, choć nadal nie wiem kim jest Iwona, Krzysztof i Jacek. A może powinien o tym wiedzieć, muszę się dopytać następnym razem.

Świadomość swojego stylu i innych

A co jeżeli Wam powiem, że powyższa sytuacje nie jest w 100% wymyślona? Lekko podbarwiona i zmieniona, aby prawdziwe osoby się nie poznały. Pierwsza sytuacja miała miejsce przed zrobieniem  testów Extended DISC i poznaniem swoich stylów. Druga nieco podobna już po. Wiem o tym, bo na wspólnych warsztatach omawialiśmy realne sytuacje i je rozbieraliśmy na kawałki. Serio to tak działa.

Recenzja

A wracając do książek Thomasa Ericssona, bo to o nich mowa. Odnoszę się do całej serii tj.:

  • Otoczeni przez idiotów
  • Mój szef jest idiotą
  • Otoczeni przez psychopatów.

W mojej ocenie wystarczy przeczytać jedną, treści nieco się powtarzają, każda zawiera nacisk na inny aspekt, z perspektywy czasu, nie pamiętam dokładnie czym się różniły. Jak nie masz czasu na wszystkie, sugeruję weź tę, której tytuł Cię najbardziej zaciekawił. Jak żaden, to sięgnij po „Otoczeni przez idiotów”.

Wszystkie trzy pozycje poświęcone są wspomnianemu modelowi ExtendedDISC. Model opiera się na teorii, że istnieją tylko 4 sposoby komunikacji, coś jak 4 znacząco różne języki. Jeżeli jedna osoba jest w stylu D, a druga w stylu S, to będzie im bardzo ciężko złapać wspólną płaszczyznę porozumienia. Ale, jeżeli dowiedzą się jakie mają cechy i jakie cechy ma rozmówca, nagle staje się cud.

TYLKO UWAGA: nie wystarczy się dowiedzieć, trzeba to zrozumieć i jeszcze zrozumieć jak zmienić swoje działania.

Książki maja podobne strukturę, omawiane są poszczególne kolory ich cechy oraz jakie są relacje z innymi. Np. szef zielony, pracownik zielony. Co zadziała, co nie zadziała, na co uważać. Ilustrowane jest to licznymi przykładami, niektóre a nawet większość wyglądają na wymyślone, ale nie o to chodzi. Ważne, że pomaga to zrozumieć i lepiej przyswoić.

Materiał jest całkiem kompletny i spójny, można często to tego wracać. Co też istotne, nie jest tu mowa tylko o kolorach, jest sporo wątków dookoła np. o motywacjach, bo inaczej się zachowuje kolor żółty, go motywują go do działania pieniądze, inaczej gdy władza a inaczej jak dobro innych. Jedno jest pewne po tych publikacjach, bez szczególnego wysiłku i studiowania dowiecie się:

  1. Jakie są cechy poszczególnych kolorów.
  2. Jak te cechy się objawiają w różnych sytuacjach.
  3. Jak się komunikować z poszczególnymi kolorami.
  4. Jak rozpoznawać czyjeś kolory – nie każdy przecież robi sobie test.

A co jeżeli, nie da się u kogoś stwierdzić koloru? O tym dużo jest w ostatniej książce – tu często mamy do czynienia z psychopatami, jest ich wokół całkiem sporo:)

Z wad, książki mają nieco banalną formę i pełno w nich powtórzeń, co mocno nie przeszkadza, szczególnie jak korzysta się z wersji audio. I z tego względu nieco obniżam ocenę, ale finalnie mocno

POLECAM.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *