
Cel artykułu
- Przełamanie zmowy milczenia:)
- Trójkąt ograniczeń – samoogranicza.

Korzyści dla ciebie
- Jak rozpoznać efekt samoograniczania.
- Jak sią go pozbyć.
Witam na moim blogu w pierwszym wpisie. W krótkim wstępie, tak jest to blog o szerokopojętym świecie IT o różnych aspektach związanych z prowadzeniem projektów informatycznych, jednak nie licz na suche teksty o tym jak zrobić harmonogram w MS Project o mapie komunikacji, zarządzaniu interesariuszami, zarządzaniu czasem, budżetem, itp. Tu będzie ciekawej:)
Suchy wstęp
A teraz dlaczego “projekty nie idą”. Jest to nazwa bloga ale jednocześnie dość oczywiste stwierdzenie, bo generalnie projekty informatyczne nie idą. Nie idą w rzeczywistości bo PR’owo, to każdy dział IT ma tylko sukcesy, wspaniałe dokonania i przełomowe osiągnięcia. Jednak wszyscy wiemy, że w zdecydowanej większości, to tylko trawa malowana na zielono.
Garść statystyk. Dość znaną instytucją zajmującą się badaniem stanu realizacji projektów informatycznych jest Standish Group. Od lat ich statystyki w niewielkim stopniu się zmieniają i wyglądają mniej więcej tak:
- Projekty zakończone sukcesem ok. 29%
- Projekty zakończone częściowym sukcesem to ok. 52%
- Porażki to ok. 19%.
Czyli jest słabo a to i tak dane zawyżone. A jak to jeszcze wygląda na rynku polskim? Takie badania prowadzi np. PMresearch prowadzone przez Polskie Towarzystwo Informatyczne. Nie wchodząc w szczegóły wygląda to podobnie tylko trochę gorzej. Lekko leciwy artykuł z porównaniem można przeczytać tu:
Jeszcze pytanie jak ocenić wiarygodność tych badań? Ktoś rządny sukcesu, to porażkę przedstawi jako sukces, szef działu/departamentu IT pochwali się wdrożonym w terminie oprogramowaniem a użytkownicy rzucają wyzwiskami na badziew który dostali w efekcie, tylko ich się zwykle nie słucha. W innej firmie zmieni się kadra i projekty nawet sensownie wdrożone ocenią jako porażki, po czym wdrożą gówniany helpdesk i pochwalą się przed zarządem cudownym dokonaniem. Inny PM powie, że wdrożył super hurtownię danych w terminie, wykorzystał najnowsze technologie i nikt nie zgłasza uwag – ale pominie milczeniem, że też nikt z tego nie korzysta, bowiem ludzie trzaskają raporty w systemach dziedzinowych albo pozyskują dane na lewo i obrabiają je w excelach.
Przyjmijmy, że porażka w projektach to sprawa normalna, czymś nienaturalnym jest faktyczny sukces. Choć o tym się nie mówi.
Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle
- PM powie o słabym zaangażowaniu interesariuszy i brak wsparcia właściciela biznesowego a tak w ogóle to za mały budżet i za mało czasu.
- Wykonawca powie o ciągłych zmianach wymagań i brak dobrej współpracy biznesu i jeszcze o ciągle zmieniających się wymaganiach.
- Biznes powie, że wszystko jest do dupy.
A ja powiem, że jedną z największych przyczyn jest to:

Trójkąt ograniczeń
O samym trójkącie:
Podstawowe pytanie, skąd przekonanie, że te założenia z ograniczeniami w ogóle mają sens? Skąd się ta zasada wzięła?
Zastanówmy się jeszcze nad sensem tych zależności. Czy ta rzekoma prawda zawsze jest prawdą.
- Jeżeli dostawca ma dobre gotowe rozwiązanie, to czy nie może sprzedać produktu za 1zł w krótkim czasie z dużą funkcjonalnością licząc na późniejsze profity z utrzymania? Oczywiście, że może, kto nie kupił np smartfona za 1zł? Takiego smartfona otrzymujemy od razu (ultra krótki czas) za niewiele (mały budżet) z dużymi funkcjami (duży zakres). Można? Można!
- Na drugim końcu mamy niekończące się wdrożenia (przekroczony czas) z olbrzymimi budżetami (przekroczony budżet) i żenującym zakresem (niedotrzymany zakres).
Istotą tego trójkąta są jest tylko wprowadzenie pojęcia ograniczenia, pokazanie pseudo logicznej historyjki – bo no chyba ma to sens. Natomiast te zależności nie istnieją. A efekty są niestety kiepskie, bo ograniczenia jak to ograniczenia – ograniczają. Co dzięki takiemu narzędziu dostaje taki PM? Myśli ale wypas, jestem na wszystko zabezpieczony, więc wchodzi do tego trójkąta, otacza się wąskimi ścianami i jest bezpieczny i nie do ruszenia.

Tak, tam w środku siedzi ze wszystkich storn zabezpieczony PM, teraz może sobie robić te wszystkie niepotrzebne rzeczy robiąc pusty ruch wokół siebie, organizować spotkanie, tworzyć macierze komunikacji, harmonogramy, rejestrować ryzyka, dobrze forwardować maile i trwać. Oczywiście, że tak nie jest zawsze lub w różnym nasileniu, ale jak tylko pojawia się wciśnięty w trójkąt PM’a, to już wiadomo.
- Przekroczony budżet– no tak z takim budżetem to co ja mogę a w ogóle, to biznes ciągle zmienia mi wymagania.
- Przekroczony czas – no ale, Biznes nie wie czego chce, co chwilę zmienia wymagania, Wykonawca ciągle ładuje mi CR’ki a co ja mogę?
- Niedotrzymany zakres – no, przy takim czasie i budżecie… no dobra czas i budżet są przekroczone ale aby bardziej nie przekraczać to musiałem/am ciąć zakres. Winni są… (dobry zarządca listę winnych tworzy na początku)

Co robić w takiej sytuacji? Rozwiązanie jest akurat proste pierwszy krok to:
kopnąć w dupę PM’a aby wylazł z bezpiecznych ograniczeń i wziął się za robotę. Tak po prostu.





